SportoweBeskidy.pl: Po 9. kolejce beniaminek IV ligi, MRKS Czechowice-Dziedzice, jest wiceliderem i ma tylko punkt straty do lidera. Taki wynik brałby trener przed startem sezonu w ciemno?

Tomasz Fijak: Na pewno tak. Nikt nie zakładał tak dobrego początku, aczkolwiek piłka nożna jest nieobliczalna, a nasz wynik nie jest przypadkiem. Gramy dobrze w piłkę, chcemy atakować, grać ofensywnie i czerpać z tego radość. Taka jest nasza filozofia. Oby tak dalej, bo jeszcze sporo grania przed nami.

 

SportoweBeskidy.pl: Patrząc po wynikach, można odnieść wrażenie, że nie ma dla Was przeskoku między V a IV ligą. Czy trener mimo wszystko zauważa jakieś różnice?

T.F.: Różnica jest ogromna pod względem organizacji gry i jej szybkości. Jest mniej chaosu i przypadku niż w V lidze, a w takiej grze mój zespół nie potrafił się odnaleźć. Już nie raz słyszałem, że im wyżej, tym łatwiej gra się w piłkę i może coś w tym jest.

 

SportoweBeskidy.pl: Który zespół zrobił dotychczas na trenerze największe wrażenie?

T.F.: Turza Śląska była od nas zespołem lepszym i zasłużenie wygrała. Widać tam duże doświadczenie i determinację, a my nie potrafiliśmy się odnaleźć na ich specyficznym boisku.

 

SportoweBeskidy.pl: Co jest największą siłą MRKS-u obecnie, a gdzie leżą jeszcze rzeczy, które wymagają poprawy?

T.F.: Siłą jest zespół, czerpanie przyjemności z gry. Jeśli będziemy razem na dobre i na złe, jestem pewny, że jeszcze niejedną niespodziankę sprawimy i, jeśli będzie trzeba, strzelimy w 90. minucie. Rzecz, nad którą musimy popracować, to stałe fragmenty gry w ataku. Mamy ich sporo w meczach, a jeszcze nie udało nam się zdobyć bramki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego czy rzutu wolnego.

 

SportoweBeskidy.pl: Awans kosztował Was także to, że musieliście przejść remanent w szatni, przede wszystkim pod kątem młodzieżowców. Czy trafione transfery młodych zawodników, bo tak to można ocenić, są jednym z czynników wpływających na dobre rezultaty MRKS-u?

T.F.: Przy każdym awansie następują zmiany. Chcieliśmy połączyć doświadczenie z młodością, z której płynie dodatkowa energia. To się bardzo dobrze udało, bo z ośmiu transferów aż siedmiu to młodzieżowcy, którzy szybko się zaadaptowali. Wynikiem tego jest ich uczestnictwo w pierwszym składzie. W prawie każdym meczu mamy czterech młodzieżowców w wyjściowej jedenastce, a ja osobiście chciałbym, żeby było ich jak najwięcej. Aktualnie IV liga śląska jest uważana za jedną z najmocniejszych w Polsce, więc to idealne środowisko do rozwoju na początkowym etapie kariery młodego zawodnika.

 

SportoweBeskidy.pl: Spotkanie z Rozwojem rozstrzygnęliście na swoją korzyść w doliczonym czasie i nie był to pierwszy taki przypadek w tym sezonie. MRKS jest odpowiednio przygotowany motorycznie do zmagań. To jeszcze było wypracowane zimą czy latem mocno nad tym pracowaliście?

T.F.: Zawsze powtarzam, że końcówka meczu jest najważniejsza, bo w niej często rozstrzyga się wynik. Nie tylko przygotowanie motoryczne jest w tej fazie meczu najważniejsze, ale również podejście mentalne i chęć wygrania spotkania. W tym meczu, podobnie jak w starciu z Szombierkami, zaryzykowaliśmy. Czuliśmy, że jesteśmy lepsi i to się opłaciło.

 

SportoweBeskidy.pl: Apetyt w Czechowicach rośnie w miarę jedzenia? Z tyłu głowy są już gdzieś myśli o awansie lub o tym, aby zagrać w barażach?

T.F.: Nie ma takiego tematu, jeśli chodzi o awans. Mamy grać o zwycięstwo w każdym meczu, a gdzie nas to zaprowadzi, zobaczymy w czerwcu. Liga jest bardzo wyrównana, grania jest bardzo dużo, dlatego dla nas najważniejszy jest najbliższy mecz w Częstochowie.

 

SportoweBeskidy.pl: Zespół MRKS-u objął trener w lipcu 2024 roku. To już ponad dwa lata pracy, a więc całkiem sporo jak na realia trenerskie. Co spowodowało, że ta współpraca dobrze się układa i nie ma efektu „zmęczenia”?

T.F.: Gdy obejmowałem Czechowice dwa lata temu, założyliśmy sobie, że chcemy w ciągu dwóch lat awansować. Ten cel zrealizowaliśmy, a przy tym poprawiliśmy reputację klubu. Na mecze przychodzi coraz więcej ludzi, są kibice, którzy dopingują, klub utworzył swoją akademię. Przez te dwa lata klub mocno się rozwinął i to mnie cieszy. Duża w tym zasługa prezesa Szypuły i zarządu. Lubię angażować swój czas w projekty, które się rozwijają, a taki właśnie jest w Czechowicach. Jak długo? To pokaże czas.