Tragiczny finisz
Ekipa z Pogórza do czasu była na dobrej drodze, by pozytywnie zakończyć sparing z Beskidem Brenna.
Drogę do siatki jako pierwszy znalazł Marcin Bomski, który popisał się celnym strzałem z okolic 16. metra. Zespół z Pogórza prowadził grę, ale napotkał na kontrę Beskidu. Nie zmieniło to jednak pozytywnego trendu dla reprezentanta „okręgówki”. W zamieszaniu piłkę do siatki w „krótki” róg posłał Krystian Strach, a godzinę rywalizacji zamknął celną główką Łukasz Pszczółka. Było 3:1 i nic nie zwiastowało, że podopieczni Łukasza Hanzela będą mieli jeszcze jakiekolwiek „schody”. Tymczasem...
– Totalnie stanęliśmy w ostatnich 20. minutach i padał gol za golem dla Beskidu. Obnażyło to nasze braki, szczególnie w odpowiednim podejściu, gdy myśleliśmy, że już to spotkanie samo się wygra. Rywal miał swój sposób budowania akcji, ale kiedy już szedł do kontry, to naprawdę się „paliło” – zauważa trener LKS-u Pogórze, odnosząc się do feralnego finiszu swojej drużyny i komplementując zarazem a-klasowicza.