Trudy okresu przygotowawczego dały we znaki
Skawa Wadowice, czołowy reprezentant wadowickiej "okręgówki", sprawdził dyspozycję bialskiej Stali w połowie cyklu zimowego okresu przygotowawczego.
- Był to sparing, który należy traktować przede wszystkim jako materiał do analizy. Proste błędy, brak finalizacji i widoczne zmęczenie - trudy okresu przygotowawczego dały o sobie znać, a takie mecze mają właśnie pomóc w wyciąganiu wniosków i korygowaniu mankamentów - mówi Paweł Michałek, II trener BKS.
Od pierwszych minut spotkanie miało wyrównany, momentami wręcz ciężki przebieg. Skawa, będąca czołowym zespołem wadowickiej klasy okręgowej, postawiła na intensywność, prostotę w grze i dużą determinację w pojedynkach. BKS próbował budować akcje w bardziej uporządkowany sposób, jednak wyraźnie było widać, że drużyna nie funkcjonuje jeszcze na optymalnym poziomie.
Na grę zespołu z Bielska-Białej duży wpływ miała sytuacja kadrowa. Cały tydzień poprzedzający sparing upłynął pod znakiem chorób i nieobecności, co przełożyło się na niską frekwencję na treningach, a w konsekwencji na sam mecz. Brakowało automatyzmów, dokładności i świeżości, szczególnie w ofensywie. BKS stworzył kilka obiecujących sytuacji, jednak zabrakło skuteczności i lepszych decyzji w decydujących momentach.
Jedyna bramka meczu padła w 33. minucie. Skawa wykorzystała prosty błąd w rozegraniu gości, szybko przeniosła grę pod pole karne i skutecznym strzałem zakończyła akcję, obejmując prowadzenie. Jak się później okazało, było to trafienie, które przesądziło o losach sparingu. Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. BKS próbował podkręcić tempo i częściej gościł pod bramką rywala, jednak nadal brakowało konkretów i wykończenia. Skawa natomiast grała konsekwentnie, dobrze organizując się w defensywie i skutecznie neutralizując zapędy ofensywne przeciwnika.