W osłabieniu i w... barażach
W Rzeszowie piłkarze Podbeskidzia mogli przypieczętować udział w barażach o awans do I ligi. Zadanie nie zdawało się mieć wielkiej skali trudności, zważywszy na formę Bielszczan w tej części sezonu.
"Górale" omal nie skomplikowali swojej sytuacji, by stanąć przed koniecznością zawalczenia o pozostanie w "TOP6" w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego. Wszystko, co dziś ważne działo się w drugiej połowie. A działo się wiele!
Podbeskidzie zostało zaskoczone w 51. minucie, gdy strzał z dystansu do siatki oddał Mateusz Czyżycki. Za moment zaskoczonych gości uratował świetną paradą Konrad Forenc w pojedynku z Miłoszem Strzebońskim. Kiedy już podopieczni Marcina Włodarskiego nieco się otrząsnęli, swój zespół osłabił Marcin Biernat - w 64. minucie kapitan Bielszczan wyleciał z boiska za nadmiar żółtych kartek. Ten fragment spotkania przyniósł o dziwo... bramkę dla Podbeskidzia. W 69. minucie "solówkę" wykonał Bartosz Martosz, mocnym strzałem przełamując ręce Mikołaja Kwiatka. Nic dziwnego, że względnie dobrego dla siebie wyniku remisowego, zwłaszcza w zaistniałych okolicznościach, przyjezdni bronili. Resovii nie brakowało szans, by odzyskać zaliczkę, ale między słupkami swoje robił golkiper Podbeskidzia.
Nerwowo było także w czasie dodanym do regulaminowego. O pozapiłkarskie wrażenia "zadbał" Javier Mateo Ortiz, który uderzył Kacpra Gacha i obejrzał zasłużoną "cegłę". Sekundy później gwizdek wybrzmiał po raz ostatni, a punkt wyjazdowy sprawił, że "Górale" już na pewno zagrają początkiem czerwca o awans do Betclic I ligi. Pierwszego z rywali poznamy dokładnie za tydzień, w następstwie domowej konfrontacji z Podhalem Nowy Targ...