W sposób kontrolowany
Bez większych problemów rozprawiła się IV-ligowa Kuźnia Ustroń przed własną publicznością z Victorią Częstochowa.
- Końcowy wynik jest najniższym wymiarem kary. Kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Cieszy to, że stwarzamy sytuacje, jednak to jedna strona medalu. Drugą jest ich finalizacja - i tu mamy problemy, bo mieliśmy sporo niewykorzystanych okazji - mówi nam Karol Sieński, szkoleniowiec Kuźni.
Zespół z Częstochowy nie zagroził znacząco Kuźni w tym spotkaniu, może z dwoma wyjątkami. Przez cały okres spotkania to Kuźnia nadawała ton boiskowej rywalizacji i cały czas dążyła do zwarcia pod bramką przeciwnika. Problemem gospodarzy jednak była finalizacja okazji strzeleckich. Zespół z Ustronia trafił jednak trzykrotnie spośród licznych prób. Te mieli m.in. Wiktor Piejak czy Samuel Addo.
W 28. minucie celną główką po stałym fragmencie wykazał się Kamil Szlufarski. Na kolejne trafienie przyszło nam czekać do drugiej części. Dogranie ze stojącej piłki głową zamknął w 52. minucie Kamil Surowiec. Wynik meczu w samej końcówce ustalił Addo, wykorzystując rzut karny, który sam wywalczył.