- To był bardzo ciężki mecz, ale na koniec udany. Było dużo walki, momentami jednak gra stawała się zbyt brutalna. Sędzia pozwalał na bardzo dużo, co zakończyło się brutalnym faulem na Jakubie Capucie, który zapłacił za to zdrowiem. Szanujemy sędziów, ale chcielibyśmy, aby działało to w obie strony - powiedział nam Daniel Kasprzycki, trener Iskry Rybarzowice. 

 

Gospodarze objęli prowadzenie w 18. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka została wybita przed pole karne, a Szymon Jastrzębski zdecydował się na "centrostrzał", który znalazł drogę do siatki. GTS odpowiedział siedem minut później. Napastnik gości otrzymał prostopadłe podanie, wyszedł sam na sam z bramkarzem i doprowadził do wyrównania.

 

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem walki i licznych starć. Po zmianie stron Iskra zdołała jednak przejąć inicjatywę. W 53. minucie Dariusz Sierota popisał się znakomitą asystą, a Caputa mocnym uderzeniem pod poprzeczkę, w krótki róg, ponownie dał prowadzenie gospodarzom. Ten sam zawodnik podwyższył wynik w 65. minucie. Tym razem dobrą akcją popisał się Kacper Śleziak, który wyłożył piłkę Capucie. Chwilę później napastnik Iskry padł ofiarą brutalnego faulu, po którym zawodnik GTS-u Bojszowy obejrzał czerwoną kartkę.

 

Końcowe fragmenty spotkania przyniosły więcej ostrej walki niż płynnej gry. Iskra mogła jeszcze podwyższyć rezultat, ale sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Mateusz Fiedor.