Wartościowy dublet
Po jakąkolwiek zdobycz IV-ligową do Łazisk Górnych udała się w sobotnie popołudnie Kuźnia Ustroń.
– Dla nas to scenariusz niestety w jakimś sensie doskonale znany. Marnujemy sporo sytuacji, tracimy kuriozalne gole, gdy nic tego nie zapowiada i w efekcie tracimy punkty. O tyle ma ten remis swoją wartość, że wcześniej Polonia straciła tylko bramkę w poprzednich spotkaniach, a my potrafiliśmy ją 2 razy zaskoczyć – mówi Michał Pszczółka, szkoleniowiec gości z Ustronia, którzy w pełni usatysfakcjonowani zdarzeniami w Łaziskach Górnych być nie mogli.
Ustronianie zaczęli obiecująco, bo w 2. minucie strzał lewą nogą Kamila Turonia po rzucie rożnym obił słupek. Ale to Polonia otworzyła wynik meczu. W 10. minucie pechowo własnego golkipera zaskoczył Turoń, choć z pozoru sytuacja nie zdawała się być dla Kuźni skomplikowana. Na całe szczęście o żadnym zwieszeniu głów mowy być nie mogło. Najpierw w 32. minucie Bartłomiej Ślosarczyk był bezwzględny przy rzucie karnym, podyktowanym za rękę w „16”, następnie w minucie 38. ten sam napastnik przyjezdnych świetnie zachował się po wrzutce Pawła Michałka na „długi” słupek. I gdyby jeszcze coś do swojego dorobku ekipa z Ustronia przed pauzą dołożyła, to przeciwnik nie miałby prawa czuć się pokrzywdzony. Żadnego z wyjść w liczebnej przewadze na bramkowy łup zamienić się nie udało.
Tuż po zmianie stron Kuźnia zaprzepaściła kolejną dziś szansę, a chwila dekoncentracji „w tyłach” i pomyłka Krzysztofa Przydacza umożliwiła wyrównanie wyniku Jackowi Jarnocie. Od 50. minuty to Ustronianie z większym animuszem dążyli do odniesienia zwycięstwa. Poza szarżą Wojciecha Pisarka nie doczekali się żadnej bardzo klarownej sytuacji, by rezultat odmienić.