Wpierw szachy, później atak
W ostatnich tygodniach zespół z Landeka cechuje się bardzo dobrą dyspozycją. Piłkarze Spójni potwierdzili ją po raz kolejny w starciu z Rakowem II Częstochowa.
- Cieszymy się z tego zwycięstwa, bo rywalizowaliśmy z silnym przeciwnikiem. Byliśmy jednak cierpliwi i dobrze wykonywaliśmy nasze zadania, wręcz wzorowo. Cały czas jednak pokornie pracujemy, gdyż zależy nam, aby wypaść lepiej niż w zeszłym sezonie - deklaruje w rozmowie z naszym portalem Patryk Pindel, trener Spójni.
Pierwsza część meczu minęła bez goli i nie było to zaskakującym scenariuszem, patrząc z perspektywy boiskowych wydarzeń. Sytuacji strzeleckich było jak na lekarstwo. - Były to bardziej piłkarskie szachy - zauważa Pindel. Niemniej, to Spójnia miała lepsze okazje bramkowe. Już w 2. minucie strzał Bartłomieja Szołtysa został zatrzymany przez bramkarza częstochowian. 30. minut później Patryk Czader groźnie główkował - bez zamierzonego rezultatu. Najlepszą okazję miał jednak Giorgi Merebaszwili, który nie wykorzystał sytuacji sam na sam.
Mecz nabrał "rumieńców" po zmianie stron. Już w 47. minucie Patryk Czader spuentował dogranie od Szołtysa i Spójnia prowadziła. Chwilę później gospodarze poszli za ciosem, gdy rzut karny na gola zamienił Patryk Fabian. Częstochowianie próbowali nawiązać walkę, kilka razy sprawdzili czujność Patryka Kierlina. Ich wszelkie zapędy kończyły się jednak fiaskiem. Landeczanie natomiast mogli pokusić się o bardziej okazały rezultat. W 60. minucie golkiper Rakowa II obronił strzał Fabiana, podobnie jak 5. minut później uderzenie Merebaszwiliego. Ciekawą okazję miał również Wojciech Pisarek uderzający efektownym "szczupakiem". Finalnie stan 2:0 utrzymał się do końca spotkania.