- Wiedzieliśmy, jak będzie grał rywal, ale Polonia wykorzystała nasze błędy. Gdybyśmy wykorzystali swoje okazje, pewnie mecz ułożyłby się inaczej. Musimy się też nauczyć grać z takimi rywalami - ocenił Łukasz Biliński, trener Spójni Landek-Jasienica.

 

Nie był to otwarty mecz. Polonia od początku postawiła na grę w niskiej obronie i czekała na swoje okazje w kontrataku. Taki sposób gry przyniósł gospodarzom powodzenie. W 34. minucie Spójnia straciła piłkę w środkowej strefie boiska. Polonia szybko uruchomiła prostopadłym podaniem kontrę, po której zawodnik gospodarzy znalazł się w sytuacji bramkowej i otworzył wynik spotkania.

 

Goście nie stworzyli sobie w pierwszej połowie dogodnej okazji do wyrównania. Znacznie lepiej rozpoczęli natomiast drugą część spotkania. Spójnia w krótkim odstępie czasu dwukrotnie była bardzo blisko zdobycia bramki. Najpierw Maksymilian Biskup trafił w słupek, a chwilę później Daniel Paszek ostemplował poprzeczkę. Niewykorzystane okazje zemściły się w 62. minucie. Tym razem błąd popełnił bramkarz Spójni, który źle wznowił grę. Polonia przejęła piłkę, a jej zawodnik znalazł się w sytuacji sam na sam i podwyższył prowadzenie na 2:0. Spójnia próbowała jeszcze odwrócić losy spotkania, ale gospodarze skutecznie bronili korzystnego rezultatu.