Przeprawa przy Cichej okazała się dla „Górali” wymagająca, a wynik przez długi czas spotkania nie był korzystny. Gospodarze w 40. minucie wykonali pressing, a błąd „w tyłach” Podbeskidzia II wykorzystał Krystian Rakowski. Był to w zasadzie jedyny naprawdę trudny moment dla gości, aczkolwiek miał kolosalne znaczenie dla losów spotkania. Odrobienie dystansu – na co Bielszczanie jak najbardziej zasłużyli – powiodło się dopiero w 85. minucie. Z rzutu rożnego Damiana Chmiela pożytek uczynił Bartosz Ogórek.

Mimo remisu uratowanego w końcowym fragmencie przyjezdnym towarzyszyło uczucie niedosytu. – Ogólnie uważam, że bardziej zasłużyliśmy na zgarnięcie kompletu punktów. Z samej kultury gry wyglądaliśmy lepiej od przeciwnika. Kreowaliśmy sytuacje częściej, natomiast ciągle musimy wystrzegać się błędów, które okazują się tak kosztowne, jak ten z premierowej części meczu – mówi Tomasz Górkiewicz, szkoleniowiec bielskiego IV-ligowca.

Rezerwy Podbeskidzia dogodnych szans w istocie miały od Chorzowian więcej. W premierowych 45. minutach o gola pokusił się nawet Andrzej Czyż, ale trafienie nie zostało przez sędziego zaliczone. Główka Grzegorza Janusza po kornerze minimalnie poszybowała nad poprzeczką. Po zmianach w składzie, które ożywiły poczynania bielskiej „dwójki”, najlepsze okazje, jakie nie zostały zakończone bramkowymi łupami mieli: Chmiel oraz Krzysztof Wiesner. Miejscowi sporo zawdzięczać mogą swojemu golkiperowi Marcelowi Potocznemu.