Z "nerwówką", ale na zwycięskiej ścieżce
Futsaliści BKS Stal nie schodzą ze zwycięskiego szlaku. Zespół bialskiej Stali odniósł trzecie zwycięstwo w trzecim meczu III ligi śląskiej. Rywalem drużyny Szymona Cichego był ŁTS Łabędy.
Z perspektywy całego meczu, bialska Stal była drużyną prowadzącą grę, jednak momentami raziła nieskuteczność w szeregach BKS-u. ŁTS miał konkretny plan na to spotkanie i realizował go konsekwentnie. W 6. minucie to jednak BKS objął prowadzenie, gdy Dawid Kowalczyk zamknął koronkową akcję drużyny z Białej. Riposta miejscowych nadeszła 4. minuty później.
Później oglądaliśmy kolejną wymianę ciosów - gole co kilkadziesiąt sekund. Skuteczną dobitką w 10. minucie wykazał się Vladimir Korotkov, a drużyna ŁTS-u chwilę później znów trafiła, tym razem w dość szczęśliwych okolicznościach. Do przerwy obie ekipy schodziły przy stanie 2:2.
Druga połowa rozpoczęła się świetnie dla bialskiej Stali. Jacek Włoch spuentował składny atak swego zespołu. Znów jednak ekipa miejscowych wykazała się wolą walki. Od 30. minuty ŁTS był bardzo groźny dla BKS-u i dobry fragment gospodarzy został zwieńczony golem na 3:3. W 34. minucie zawodnik ŁTS-u otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Grając w przewadze BKS zdołał trafić do siatki rywala raz. W 37. minucie Marek Skipioł z bliskiej odległości mocno przymierzył "z czuba". Końcówka była bardzo emocjonująca, lecz zawodnicy BKS-u wytrzymali presję i dowieźli korzystny rezultat do końca. W samej końcówce przedłużony rzut karny obronił Jan Syc.
- Mecz z ŁTS toczył się ewidentnie pod nasze dyktando. Mieliśmy więcej z gry, byliśmy częściej przy piłce. Tworzyliśmy również więcej sytuacji bramkowych, ale problem był ze skutecznością. Najważniejsze są jednak trzy punkty i każdy kolejny krok w dążeniu do naszego celu. Każdy mecz jest nową lekcją. Brakiem skuteczności tym razem zrobiliśmy niepotrzebną "nerwówkę" - ocenił Szymon Cichy, trener BKS-u.