- Zagraliśmy bardzo dobry mecz w fazie defensywnej. Bardzo dobrze broniliśmy, a jeśli chodzi o ofensywę, to co było, to wpadło. Mieliśmy też szczęście, bo dwie bramki zdobyliśmy po rykoszetach, ale szczęście sprzyja lepszym - mówi nam Łukasz Biliński, trener Spójni. 

 

Spójnia znakomicie weszła w spotkanie. Już w 9. minucie prowadzenie gościom dał Giorgi Merebaszwili, którego uderzenie po drodze odbiło się jeszcze od jednego z defensorów gospodarzy i zmyliło bramkarza. W pierwszej połowie zespół z Landeka-Jasienicy mógł podwyższyć prowadzenie, jednak dogodnej okazji nie wykorzystał Kacper Smoleń

.

Po zmianie stron przyjezdni szybko zadali drugi cios. W 50. minucie Mateusz Blacha oddał strzał, po którym piłka ponownie zmieniła tor lotu po nodze obrońcy i wpadła do siatki. Dwubramkowa zaliczka pozwoliła Spójni kontrolować przebieg wydarzeń. Gospodarze próbowali szukać swoich szans, jednak dobrze zorganizowana defensywa Spójni skutecznie neutralizowała ich ataki. Unia nie potrafiła stworzyć sobie stuprocentowej sytuacji bramkowej, a bliżej kolejnych trafień byli goście. Swoje okazje mieli jeszcze Miłosz Misala oraz Merebaszwili, lecz wynik nie uległ już zmianie.