Wiślanie tylko raz w sparingu z Granicą mieli okazję do radości z bramkowej zdobyczy. Stało się to za sprawą Pawła Leśniewicza, który skutecznie wykonał rzut wolny, doprowadzając po przerwie do wyrównania wyniku i odpowiedzi na trafienie przeciwnika. Kiedy ci notowali kolejne – po rzucie rożnym oraz kontrataku – ofensywa WSS pozostała już nieefektywną.

Których sytuacji szkoda najbardziej? Choćby zmarnowanego przez Leśniewicza rzutu karnego w drugiej połowie, zbyt długiego zwlekania Jakuba Marekwicy czy rzutów rożnych, po których bez finalizacji ze strony zawodników z Wisły kotłowało się w pobliżu „świątyni” Granicy. Inna sprawa, że czujność między słupkami przeciwnika zachowywał „pożyczony” golkiper Rafał Jacak.

– Oceniłbym to tak, że po naszej stronie było za mało zaangażowania w to spotkanie. Może jakiś kwadrans w drugiej części mieliśmy taki, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale przez większość meczowego czasu czegoś brakowało – oznajmia Marcin Michalik, szkoleniowiec reprezentanta skoczowsko-żywieckiej „okręgówki”.