Zamiast serii powrót do mizerii
W domowym debiucie trenera Marcina Włodarskiego Podbeskidzie pokonało Resovię, która wcześniej z każdego wyjazdu przywoziła punkty. Dziś przyszła pora na wizytę bielszczan w Nowym Targu i starcie z niepokonanym u siebie Podhalem.
O przełomie wraz z "nową miotłą" mówić za wcześnie. "Górale" przeciwko rzeszowianom, w wygranym 3:0 spotkaniu, byli skuteczni, ale też dopisywało im szczęście przy dość znacznych ofensywnych wysiłkach rywala i znakomitej dyspozycji Konrada Forenca. Dzisiejsza konfrontacja to wynik daleki od oczekiwanego, ale i gra, która satysfakcjonować kibiców nie może...
Być może mecz miałby inny przebieg, gdyby Podbeskidzie nie straciło gola już w 7. minucie. Forenc skapitulował po strzale Łukasza Seweryna. Przewaga gospodarzy aż do pauzy nie podlegała dyskusji. W kierunku "świątyni" bielszczan uderzali niecelnie m.in. Piotr Giel czy Bartosz Kurzeja. Bardzo blisko był też w 35. minucie Mikołaj Lipień, a dobitkę Giela bronić musiał golkiper "Górali".
Znaczącego zwrotu nie było po powrocie drużyn na murawę. Piłkarze Podhala konsekwentnie nękali obronę Podbeskidzia i w 67. minucie dopięli swego. Na listę strzelców wpisał się Kurzeja. I to nie przebudziło gości, którzy wyraźnie nie mieli konceptu na zaskoczenia solidnego konkurenta. Zryw już w czasie doliczonym nie wystarczył, by nawet strzelić bramkę honorową. Bramkarza Podhala "zatrudnił" raz Marcin Biernat, a obok słupka piłkę głową posłał Kornel Osyra.