Do 20. minuty niewiele wskazywało, że mecz może zakończyć się tak dotkliwą porażką "rekordzistów". Rekord wprawdzie nie stworzył sobie sytuacji z gatunku stuprocentowych, ale pojedyncze próby, jak m.in. Kacpra Kacprzaka, dawały kibicom gospodarzy nadzieje na powodzenie w tym spotkaniu. Chojniczanka na ul. Startową nie przyjechała jednak na wycieczkę, i brutalnie udowodniła to w rezultacie.

 

Wynik spotkania otworzył Valerijs Sabala. Były zawodnik Podbeskidzia wykorzystał dogranie z lewej strony. Następnie przytomnie w polu karnym Rekordu odnalazł się Damian Michalik, choć i w tej sytuacji zabrakło koncentracji w szeregach obronnych gospodarzy. Na 3:0 trafił Bartłomiej Eizenchart. Jego uderzenie nie było silne, lecz zaskoczyło zasłoniętego bramkarza Rekordu. Przy trzech golach swój udział miał Marcin Kozina - były zawodnik biało-zielonych. Podsumowując, Chojniczanka była lepsza w każdym aspekcie i szybsza o co najmniej jedno tempo.

 

Dariusz Rucki nie pozostał bierny na boiskowe wydarzenia. Jeszcze przed przerwą trener Rekordu wprowadził 2 zmiany, a po zejściu do szatni - kolejne 2. Czy to pomogło? Na drugą część Rekord wyszedł pobudzony, jeśli chodzi o ofensywne poczynania. W 56. minucie świetnie uderzał Jan Ciućka, ale dobrą interwencją popisał się bramkarz Chojniczanki. Chwilę później nieczysto po kornerze uderzał Kacprzak. 

 

Nadzieje "rekordzistów" wyraźnie podcięła kolejna bramka Chojniczanki. W 65. minucie sprytnym, górnym podaniem wykazał się Damian Nowacki, a skutecznym strzałem Sabala. Na 5:0, 4. minuty później, bramkę zdobył Michalik, co przesądziło o wysokiej porażce Rekordu.