Zaczęło się... wyśmienicie! Paweł Wąsek (WSS Wisła w Wiśle) odległością 133,5 metra dał "naszemu" duetowi lokatę na podium na samym starcie. Multimedalista Kacper Tomasiak (LKS Klimczok Bystra) gorszy być nie zamierzał i uzyskał 135,5 m pomimo obniżonego rozbiegu. Polska niezmiennie plasowała się wówczas na 3. miejscu.

Kolejna konkursowa seria to 129,5 m zawodnika klubu z Wisły i kontynuacja walki w ścisłej czołówce z wielką medalową szansą. Ba - biało-czerwoni ustępowali tylko Austriakom. Za przysłowiowym ciosem poszedł Tomasiak z ponownym skokiem na 135,5 m i utrzymaniem miejsca wicelidera zawodów.

Przed decydującymi próbami wszystko było możliwe wobec niewielkich różnic punktowych między topowymi reprezentacjami. Ostatni występ Wąska (129 m) od upragnionego medalu olimpijskiego Polaków nieco oddalił, bo pojedynek bezpośredni wygrali dość wyraźnie: Ren Nikaido (138,5 m) i Johann Andre Forfang (134 m).

Wszystko miał być zatem w rękach 2-krotnego medalisty olimpijskiego z Bielska-Białej, któremu przyszło skakać w ekstremalnych warunkach rzęsiście padającego śniegu. Lider naszej kadry nie miał żadnych szans (124,5 m), ale... decydująca seria została w tym momencie anulowana decyzją jury! Konsekwencja owego stanu rzeczy? W pełni zasłużone srebro szczęśliwych Wąska i Tomasiaka!

Nie mieli sobie dziś równych ozłoceni Austriacy - Jan HoerlStephan Embacher powetowali sobie brak jakichkolwiek krążków we wcześniejszych zmaganiach na ZIO. Po brąz sięgnęli Norwegowie.

Odległości Polaków w konkursie duetów:

  • Paweł Wąsek - 133,5 m / 129,5 m / 129 m
  • Kacper Tomasiak - 135,5 m / 135,5 m / 124,5 m (skok nieuznany)