Przemysław Pitry: Rozwój młodych zawodników naszym głównym celem
Piłkarskim kibicom postać Przemysława Pitrego jest doskonale znana. Dla przypomnienia tylko, to zawodnik z okazałą liczbą 139 meczów na boiskach ekstraklasowych, w barwach m.in. Lecha Poznań, Górnika Zabrze czy Górnika Łęczna. Nie tak dawno podjął się misji dalszego rozwijania futbolowych struktur Stali-Śrubiarnia Żywiec, włącznie z prowadzeniem zespołu występującego w V lidze w charakterze grającego trenera. O nadchodzących wyzwaniach rozmawiamy w STREFIE WYWIADU.
SportoweBeskidy.pl: Za wami pierwsze mecze o stawkę – zwycięskie w Pucharze Polski. To była chyba dobra okoliczność, aby trochę bliżej swój zespół poznać?
Przemysław Pitry: Na pewno ta wiedza jest teraz większa, aczkolwiek jak już zostało powiedziane, to były mecze pucharowe i rozegrane z zespołami z niższego szczebla. Poprzeczka w lidze będzie wyżej zawieszona i przyjdzie nam rywalizować z mocniejszymi drużynami. Wyniki więc w mojej opinii nic tak naprawdę nie mówią. Cieszy, że wygrywamy, bo zawsze taki jest cel, ale nie możemy popadać w żaden hurraoptymizm.
SportoweBeskidy.pl: Czy macie na ten sezon wyznaczony jakiś konkretny cel pod względem wyniku?
P.P.: Zależy nam na rozwoju, więc będziemy dążyć do tego, aby każdy z naszych młodych zawodników wykonał progres. Dobrze byłoby czerpać przyjemność z tej ligowej rywalizacji, choć mam świadomość, że jest to też z wynikami powiązane. Nie znam trenera, który nie chciałby wygrywać. Nie chcę natomiast jednocześnie wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Musimy być cierpliwi, bo liga może się różnie układać.
SportoweBeskidy.pl: Co może być atutem Stali-Śrubiarnia w rozgrywkach V ligi?
P.P.: To, że mamy sporą grupę młodzieży w składzie, wspieraną z perspektywy boiska zawodnikami z większym bagażem doświadczeń, będziemy chcieli zamienić w nasz atut. Tak skomponowana drużyna ma dopomóc młodym zawodnikom w tym, aby czuli się na boisku pewniej. Jest Łukasz Tymiński, który wiele dobrego daje w środku pola. Ja też postaram się swoje podpowiedzi z boiska komunikować najlepiej, jak potrafię. A ile z tego zespół wyniesie? Przekonamy się. Liczę w każdym razie, że z każdym kolejnym tygodniem zawodnicy będą czuli się pewniej z piłką. Naszego osiągnięcia nie stawiamy na pierwszym miejscu. Docelowo chodzi o to, aby najzdolniejsi piłkarze akademii i klubu mieli możliwość pójścia wyżej.
SportoweBeskidy.pl: Jakiej ligi trener się spodziewa?
P.P.: Bardzo wyrównanej. Nie powinno być w niej żadnych słabych drużyn, które będą odstawać od konkurencji. Wystarczy spojrzeć choćby na beniaminków z Goczałkowic i Lędzin, prezentujących już określony poziom na miarę solidnej walki w V lidze. Trzeba się nastawić, że w każdym spotkaniu trzeba będzie dać z siebie maksimum, aby sięgać po punkty.
SportoweBeskidy.pl: A skąd w takim razie w ogóle obecność Przemysława Pitrego w Żywcu?
P.P.: W dużym skrócie – dostałem informację o zainteresowaniu moją osobą w kontekście pracy w tutejszej akademii i klubie. Odbyliśmy kilka wartościowych spotkań i osiągnęliśmy porozumienie, zwłaszcza co do kierunku, w którym chcemy wspólnie podążać. Widziano mnie w roli dyrektora akademii, a także trenera Stali-Śrubiarnia i tego wyzwania się podjąłem.
SportoweBeskidy.pl: Jaką sytuację trener zastał?
P.P.: Pracujemy niespełna miesiąc, więc potrzeba jednak czasu na jakąś bardziej rzetelną ocenę. Muszę dobrze poznać trenerów i zawodników, przyjrzeć się ich pracy. Na ten moment wypowiadanie się w szczegółach nie byłoby pewnie do końca oparte o to, jak jest w rzeczywistości. Przyjdzie na to właściwa pora, aby wyciągać wnioski. Na razie praca, praca i jeszcze raz praca. Tą świadomość musimy wpoić, bo bez tego do niczego się nie dojdzie. Żaden, nawet najlepszy na świecie trener, nie zmusi zawodników do gry, jeśli nie będą sami do tego przekonani.