Starcie we Wrocławiu miało szczególny charakter dla czeskiej przyjmującej Andrei Kossanyiovej, która w latach 2015-2017 broniła barw ówczesnego Impelu. I choć we wcześniejszych meczach zawodniczka, która do bielskiego klubu dołączyła przed sezonem nie błyszczała, to dziś przypadła jej w udziale bezsprzecznie główna rola. Przeciwko wrocławiankom Kossanyiova zaliczyła występ znakomity. Skuteczność w ataku osiągnęła na poziomie przeszło 50 procent, łącznie na swoim koncie zapisując aż 25 punktów. To, że dwucyfrową zdobycz indywidualną z bielszczanek uzyskała jeszcze tylko Olivia Różański (4 „oczek”), tym bardziej podkreśla dorobek Czeszki.

Jak wtorkowa konfrontacja przebiegała? W premierowym secie kluczowym momentem była seria, gdy przy zagrywce Pavli Smidovej przyjezdne ze stanu 16:14 dla #Volley zdobyły prowadzenie 20:16.

Zupełnie gra podopiecznych Bartłomieja Piekarczyka posypała się w następnej partii przy serwisach Aleksandry Gancarz (4:0), a dystans i tak już wysoki na starcie systematycznie wzrastał, m.in. do wyniku 11:5 po bloku wrocławianek na Różański.

Sety numer 3 i 4 to już korzystny finisz dla BKS Stal, choć o kontroli nad wydarzeniami na parkiecie mówić nie sposób. Po zbiciu środkowej Magdaleny Soter zespół z Wrocławia prowadził 13:8, ale pokaźną zaliczkę zmarnował. Zasługa w tym olbrzymia niemal bezbłędnej Kossanyiovej. W odsłonie ostatniej „styku” nie było, a atak Różański zwieńczył potyczkę punktami w komplecie dla ekipy znad Białej.

#Volley Wrocław – BKS Stal Bielsko-Biała 1:3 (19:25, 25:19, 19:25, 17:25)

BKS Stal:
Smidova, Kossanyiova, Różański, Kowalczyk, Moskwa, Świrad, Drabek (libero) oraz DeHoog, Krajewska
Trener: Piekarczyk