Sebastiana Kawa od 1988 roku lata na szybowcach. W swoim sportowym fachu osiągnął wszystko, zdobył m.in. piętnaście złotych medali mistrzostw świata i Europy. Trzy z nich wywalczył w roku minionym, Polski Komitet Olimpijski docenił pilota Aeroklubu Bielsko-Bialskiego. Sebastian_Kawa Sebastian Kawa dwukrotnie stawał na najwyższym stopniu podium mistrzostw Europy, wygrał także rywalizację podczas mistrzostw świata. Ponadto, pod koniec 2013 roku, zaliczył historyczny lot nad Himalajami. Polski Komitet Olimpijski uznał utytułowanego szybownika za jednego z dwóch najlepszych polskich sportowców roku 2013 – obok Pawła Fajdka. Kawa znalazł się także wśród 25 najlepszych sportowców naszego kraju w 79. Plebiscycie Przeglądu Sportowego i Telewizji Polskiej. – Nieskromnie mówiąc, należało nam się. Nasza kadra zdobyła w 2013 roku osiem medali. Podczas mistrzostw Europy rozgrywanych w Ostrowie Wielkopolskim wywalczyliśmy komplet medali w klasie Standard oraz dwa w klasie Klub. Zauważono nas, nie pierwszy raz, ale niewiele to zmienia. Wielcy sponsorzy i kibice idą za medialnymi dyscyplinami. Plebiscyt Przeglądu Sportowego i Telewizji Polskiej w pewnym sensie to potwierdził – z mieszanymi uczuciami ocenia szybownik.

Kawa, lekarz z zawodu, nie zamierza spoczywać na laurach. – Niebawem wracamy w Himalaje. Chcemy dokończyć wyprawę, która miała się zakończyć w grudniu. Trzy miesiące trwał transport szybowca, załatwianie rozmaitych formalności ponad rok. Mieliśmy już wracać do kraju, ale otrzymaliśmy szybowiec. Grudzień nie jest najlepszym okresem do latania w Himalajach, ale udało się. Nie zrealizowaliśmy całego planu, dlatego nie chcemy go porzucać. Chcemy go dokończyć. Uzupełnimy sprzęt, zdobędziemy odpowiednie pozwolenia i wracamy do Nepalu – zapowiada nasz rozmówca.

Powrót w Himalaje to nie jedyne wyzwanie, przed którym być może stanie niebawem Kawa. W tym roku trzykrotnie piloci będą rywalizować w mistrzostwach świata. W maju we Francji w klasie 15-metrowej, następnie w Finlandii w klasie Standard oraz w Lesznie Wielkopolskim ponownie w klasie 15-metrowej. – Mógłbym wystartować trzy razy w mistrzostwach świata, ale to nie będzie łatwe. Nie mam szybowca, na którym mógłbym rywalizować w klasie 15-metrowej. Nasza „Diana” jest uziemiona. Nie doczekała się dotąd na certyfikat. Sytuacja jest nieciekawa – mówi niepocieszony Kawa.