Na co dzień mieszka w Szczyrku, jego pasją są przede wszystkim motory. Kolejnym gościem STREFY WYWIADU jest ścigający się w enduro Marcin Frycz, wielokrotny medalista mistrzostw Polski oraz członek reprezentacji Polski. frycz marcin

SportoweBeskidy.pl: - Jak rozpoczęła się Pana przygoda ze sportem? Od razu wskoczył Pan na motocykl? Marcin Frycz: - Zamiłowaniem do dyscyplin motorowych zaraził mnie mój brat, który jest ode mnie o siedem lat starszy. On jeździł, mi się to spodobało, spróbowałem i tak to się zaczęło. Wcześniej uwielbiałem zimę, jeździłem głównie na desce snowboardowej.

SportoweBeskidy.pl: - Obecnie bierze Pan udział w rajdach enduro. Proszę naszym czytelnikom powiedzieć coś o tej dyscyplinie sportowej oraz o klasach w niej występujących. M.F.: - W zeszłym roku w mistrzostwach Polski startowałem w klasie E2/E3. To są motocykle czterosuwowe o pojemności powyżej 250 cm3 oraz dwusuwowe powyżej 125 cm3. Rajdy enduro w ujęciu globalnym można podzielić na klasy E1, E2 i E3, u nas dwie ostatnie, ze względu na mniejszą ilość zawodników, są połączone. Ten podział w kategorii seniorów wynika tylko z pojemności silnika. Ponadto w naszym kraju występuje klasa junior, która obejmuje zawodników do 23 roku życia i klasa weteran, stworzona z myślą o osobach powyżej 37 lat.

SportoweBeskidy.pl: - Dlaczego akurat enduro, a nie na przykład motocross? M.F.- Motocross był zawsze alternatywą. Wolę walkę z czasem, a niekoniecznie łokieć w łokieć z rywalem. Podczas zawodów enduro wyznaczona jest pętla, która ma kilkadziesiąt kilometrów. Z uwagi na to, że trasa ma często łączniki asfaltowe, przejazdy przez miasto itp., pokonuje się ją spokojnym tempem w ramach wyznaczonego czasu. Na każdej pętli są wyznaczone dwie lub trzy próby sportowe, na których jedzie się już na maksa, ponieważ liczy się czas przejazdu. Tam rozgrywają się właściwe zawody. W Polsce suma czasów uzyskiwanych podczas prób sportowych, to około 30-50 minut w ciągu dnia. Na trasie spędza się jednak nawet do ośmiu godzin na motocyklu.

frycz marcin 4

SportoweBeskidy.pl: - Jak wygląda trening zawodnika jeżdżącego w enduro? Ile czasu tygodniowo Pan poświęca swojej pasji? M.F.: - Obecnie na treningi nie poświęcam zbyt wiele czasu, przede wszystkim ze względu na obowiązki pozasportowe oraz kontuzję, z którą się zmagałem przez kilka miesięcy. W normalnych warunkach przygotowania do sezonu zawodnik powinien rozpocząć w okolicach grudnia lub stycznia. Podstawą jest w tym wypadku przygotowanie kondycyjne. Sprawdzają się typowe formy treningowe takie jak: bieganie, jazda na rowerze, pływanie, górskie wycieczki. Kondycja w tej dyscyplinie jest wbrew pozorom bardzo ważna. Najważniejsze są jednak godziny spędzone na motorze, im ich więcej tym lepiej.

SportoweBeskidy.pl: - Największy Pana sukces? M.F.: - Sukcesów było kilka, ale mam nadzieję, że ten największy jest ciągle przede mną. W 2008 roku, po zaledwie dwóch latach startów w mistrzostwach Polski, zdobyłem tytuł mistrza Polski w klasie E1 oraz w klasyfikacji generalnej. W następnych latach wyjeździłem jeszcze kilka tytułów w poszczególnych klasach. W zeszłym roku byłem natomiast wicemistrzem naszego kraju w E2/E3 i wicemistrzem w klasyfikacji generalnej. W 2011 roku zdobyliśmy drużynowe wicemistrzostwo Europy w klasyfikacji zespołów narodowych. Zespół tworzyły cztery osoby, notabene trzy z okolic bielska.

SportoweBeskidy.pl: - W ilu wyścigach w ciągu roku bierze Pan udział? M.F.: - Wszystko zależy od tego co chcę jeździć. W ramach tegorocznych mistrzostw Polski odbyło się sześć dwudniowych zawodów. Natomiast w ramach europejskiego czempionatu zorganizowano cztery imprezy, również dwudniowe. Plany niestety pokrzyżowała mi kontuzja. W zeszłym roku przejechałem cały cykl mistrzostw Polski, wziąłem udział w jednych zawodach mistrzostw Europy oraz w tzw. „sześciodniówce”, czyli Drużynowych Mistrzostwach Świata enduro, które odbyły się w Niemczech.

SportoweBeskidy.pl: - Sezon 2013 pomału przechodzi do historii. Jak go Pan ocenia? Jakie ma Pan plany na kolejny? M.F.: - W tym roku, ze względu na wspomnianą kontuzję kręgosłupa, zaliczyłem dwa starty w zawodach. Raz udało mi się wywalczyć drugie miejsce. W tym tygodniu wystartuje jeszcze w mistrzostwach Niemiec. Jeśli chodzi o przyszły rok, to prawdopodobnie wezmę udział w mistrzostwach Europy. Być może będę się ścigał także w Polsce, ale to zależy od harmonogramu zawodów.

SportoweBeskidy.pl: - Dziękuję za rozmowę. M.F. - Również dziękuję.  

Frycz Marcin 2