Teoretycznie, tenisiści drugoligowego Orła Mirex Kozy w barażowych bojach o awans do I ligi w pierwszym meczu powinni być gospodarzem. O tym, zdecydowało bowiem losowanie. W praktyce jednak okazuje się, że kozianie zagrają dwa razy... na wyjeździe.

tenis

– Nie będziemy mogli zagrać w hali w Kozach, bo organizowany jest tam międzynarodowy turniej tańca. Liczyliśmy, że u siebie zagramy dopiero drugi mecz, ale los zdecydował inaczej – mówi Krzysztof Mirek, prezes firmy Mirex. Tym samym, choć w pierwszym meczu – 24 maja br., Orzeł Mirex będzie gospodarzem, to z zespołem Gorzovii Gorzów Wielkopolski mierzył będzie się w... Węgierskiej Górce. – Zaprosił nas były zawodnik naszej drużyny Bogdan Madej i bardzo prawdopodobne, że właśnie tam rozegramy pierwsze spotkanie. Kibice? Mam nadzieję, że wiele osób z Kóz zdecyduje się wybrać na to spotkanie, a również miejscowi fani dyscypliny pojawią się w hali – przewiduje Krzysztof Mirek.

Cel postawiony przed zespołem? – Od tego sezonu znacząco wzmocniliśmy skład. Celem była więc walka o najwyższe lokaty. Jeden krok w tym kierunku wykonaliśmy, wygrywając II ligę śląsko-opolską. Teraz przed nami ostatnia prosta. Według mnie, nie ma znaczenia to, że w pierwszym meczu to nasz zespół będzie gospodarzem. Teraz musimy zagrać dwa dobre spotkania, dać z siebie wszystko. Nawet, gdyby podwinęła nam się noga przy własnych stołach, to pojedziemy do Gorzowa Wielkopolskiego odrobić straty i wywalczyć awans! Podchodzimy jednak do tego spokojnie, w sporcie niczego przewidzieć nie można. Wszystko rozstrzygnie się przy stołach – kończy Krzysztof Mirek.