Szczęśliwie i z radością dobrnęliśmy do mety kończącej stary rok. W chwilach przełomu należy uporządkować pewne sprawy. Jasne, że tu zajmę się naszym sportem. A początek roku to czas podsumowań, plebiscytów, różnych ankiet czy zestawień wydarzeń z poprzednich dwunastu miesięcy...

wojtulewski

Każdy z obserwatorów sceny sportowej ma prawo do własnej oceny, każdy ma swoich bohaterów roku. Przeżywa gorycz porażki lub eksplozję radości po sukcesie. Jak ja na to patrzę? Na piłkę nożną można narzekać lub ją uwielbiać, można ją lekceważyć i jej nie zauważać, można ją kochać lub z niej szydzić. Ale nawet najzagorzalsi jej przeciwnicy przyznają, że piłka nożna wywołuje największe zainteresowanie. Wszystkich! Mediów i kibiców. I tych w sektorach rodzinnych, w szalikach klubowych. I tych „niegrzecznych chłopców” rzucających racami. I bezrobotnych, i biznesmenów. I ludzi prostych, i profesorów uniwersytetów.

Wszystkim im właśnie takie wielkie emocje w naszym regionie i taką wielką huśtawkę nastrojów zafundowali piłkarze TS Podbeskidzie. Zakończone to wszystko cudownym utrzymaniem Ekstraklasy na wiosnę 2013 roku. Wywołało to ogromną radość, podziw, szacunek. Dało nam, kibicom „Górali”, wielką satysfakcję. Przypominam, że utrzymanie „Górali” w Ekstraklasie nie zdarzyło się z powodu upadku Polonii Warszawa. „Górale” wyprzedzili w końcówce sezonu GKS Bełchatów i Ruch Chorzów. I to „Niebieskim” jako przedostatnim w tabeli upadek „Czarnych Koszul” dał miejsce w Ekstraklasie. Dla mnie to było wydarzenie 2013 roku. To zasługa piłkarzy, trenera Czesława Michniewicza i prezesa Wojciecha Boreckiego. Byłem przekonany, że taki horror się już więcej nie powtórzy. Myślałem, że wszyscy mający na to wpływ wyciągną odpowiednie wnioski. Nic takiego się nie stało. Do Belgii odszedł „król” Robert Demjan. I znowu mamy futbolowy horror. Nie wiem, jaki będzie finał na wiosnę. Jest szansa, bo mówi się o wzmocnieniach drużyny. Ale myślę, że to właśnie cudowne uratowanie ligi przez „Górali”, przez ich waleczność, nieustępliwość, sportową złość, umiejętności piłkarskie było u nas wydarzeniem roku 2013. To  zapewne będzie, może i za 50 lat, przypominane kibicom w Bielsku-Białej, jak teraz przywołuje się wspaniałe ringowe zmagania sprzed dziesiątków lat bokserów BBTS – Zbigniewa Pietrzykowskiego, Mariana Kasprzyka czy Leszka Błażyńskiego. Ale amatorski boks w Polsce umarł. A piłka nożna będzie żyła zawsze. I mam nadzieję, że to cudowne uratowanie będzie wspominane jako początek drogi TS Podbeskidzia do dalszych znaczących sukcesów „Górali” w Ekstraklasie. Oby tak było!

A skoro wspomniałem BBTS i jego słynnych bokserów to warto pamiętać, że rok 2013 to inauguracja po wielu latach przerwy występów siatkarzy tego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mam nadzieję, że będzie to dla nich sezon udany.

Zapamiętam też z 2013 roku futsalowe sukcesy Rekordu. Puchar Polski, Superpuchar Polski i liderowanie w Ekstraklasie. Już pisałem – Rekord to perła w koronie sportowego Bielska-Białej.

O siatkarkach BKS mogę powiedzieć, że jest dużo lepiej niż oczekiwałem. Stabilizacja, mądrość zarządzania władz klubu. Choć zaskoczyła mnie rezygnacja prezesa Czesława Świstaka. Osoby bardzo charyzmatycznej i niezwykle zasłużonej dla BKS. Sportową klasę mają zawodniczki. Moje ulubienice? Karolina Ciaszkiewicz i Marta Szymańska oraz Mariola Wojtowicz. I umiejętności siatkarskie, i uroda... (sorry za chwile słabości).

Co jeszcze zapamiętam z 2013 roku? Dynamicznie budowany Stadion Miejski. I ostatnie chwile na „krytej” w meczu z Zawiszą. Nawet zdjęcia zrobiłem!

Jaki będzie 2014 rok dla naszego sportu? Dobry! Jestem optymistą. Znając wsparcie miasta Bielsko-Biała, hojność sponsorów klubowych, talent sportowców, mądrość trenerów i zaangażowanie kibiców. Obym się nie pomylił!

Ze sportowym pozdrowieniem Sławomir Wojtulewski