- Nie było łatwo o wygraną w tym meczu, ale też sami sobie zgotowaliśmy ten los. Gdybyśmy wcześniej wykorzystali swoje okazje, grałoby się przyjemniej - mówi Tomasz Wuwer, trener Czarnych. - Zagraliśmy nie najgorszy mecz. Czarni mieli optyczną przewagę, ale również mieliśmy swoje okazje bramkowe - przyznaje z kolei Tomasz Sala, opiekun zawodników z Hecznarowic.

 

W pierwszej części, choć goli nie zobaczyliśmy, to kibice nie mogli narzekać na nudę. W 25. minucie Jakub Jasiński dobrze dośrodkował do Dariusza Sieroty, a ten z bliskiej odległości nie trafił w światło bramki. Ten sam zawodnik miał swoją okazję chwilę później, jednak jego groźne uderzenie również spaliło na panewce. Groźną próbę odnotował także Filip Gawlak. Po stronie Sokoła dwukrotnie zaskoczyć bramkarza Czarnych próbował Dominik Natanek - bezskutecznie. 

 

Po przerwie znów obie ekipy dążyły do zdobycia bramki. Natanek trafił w poprzeczkę, a w szeregach gospodarzy szczęścia szukał Ilya Nazdryn-Platnitski oraz Sierota. W 80. minucie padła jednak bramka, która zadecydowała o losach spotkania. Rajd lewą stroną, precyzyjnym uderzeniem zakończył Janusz Cyran, który dał Czarnym bramkę na wagę wygranej. W samej końcówce na 2:0 mógł trafić Michał Rycak, lecz przegrał on pojedynek sam na sam z bramkarzem Sokoła.