Bielsko i Biała to nasza duma i chwała – taką przyśpiewką bielscy kibice często wspierają swoich idoli. Tak, tak – dumą naszego miasta byli bokserzy BBTS. Ale to dawne czasy. Jednak z bielskim boksem nie jest tak, jak w słowach piosenki: „Ale to już było i nie wróci więcej”. Było, ale i wróciło! Nie wiecie, nie znacie bielskiego boksu, nie słyszeliście? To wam opowiem.

wojtulewski Są ludzie, którzy pamiętają o swoich wielkich poprzednikach, o idolach sportowych. I choć bokserskiego klubu BBTS już dawno nie ma, przypominają o sobie pasjonaci boksu w naszym mieście. Najpiękniejsze zamierzenia i cudowne pomysły same się jednak nie zrealizują. Potrzebni są ludzie, pasjonaci do końca oddani idei i celowi, który im przyświeca. Pasja do boksu, umiłowanie tej dyscypliny sportowej, emocjonalne związki, skłoniły do działania bielszczanina Sławomira Dubiela. Jest on przykładem osoby, która pielęgnując wspaniałe tradycje bielskiego boksu i współcześnie działa dla dobra tej dyscypliny sportu.

Osoba to niezwykła w swoim sportowym zaangażowaniu, w swojej pasji. To nie tylko pasjonat pięściarstwa, ale i karateka. W 1991 roku był mistrzem Śląska w karate kyokushin. Ale boks pokochał ponad karate. A od 2011 roku jest prezesem Bielskiego Klubu Bokserskiego Beskidy, który powstał z jego inicjatywy. Jest również szkoleniowcem w tym klubie. Uprawnienia i papiery trenerskie Sławomir Dubiel uzyskał w 2007 roku, po egzaminie u 2-krotnego złotego medalisty olimpijskiego Jerzego Kuleja. Aktualnie w hali na Widoku w Bielsku-Białej szkoli się w szermierce na pięści, jak się to zwykle mówi o boksie, około 75 zawodników w różnych kategoriach wiekowych.

Od powstania klubu przewinęło się w nim około 300 pięściarzy. Ważny jest boks jako sport, ale ważny jest też czynnik wychowawczy. „Pracujemy z trudną młodzieżą, chcemy przez sport ukształtować ich charakter i temperament” – mówi mi Sławomir Dubiel. Jest też licencjonowanym trenerem karate w najwyższym stopniu wtajemniczenia, co potwierdzają certyfikaty z Japońskiego Związku Karate – kolebki tego sportu. A więc dwie życiowe pasje bielszczanina Sławomira Dubiela: boks i karate. W 2010 roku zdobył tytuł mistrza USA w karate, a dyplom i nagrodę w Los Angeles wręczał mu sam... Arnold Schwarzenegger. Bielscy bokserzy mają z kogo brać przykład. Cały czas Sławomirowi Dubielowi w procesach szkoleniowych doradza „mistrz nad mistrzów”, złoty medalista olimpijski Marian Kasprzyk. Trenerską pracą i szkoleniem w klubie Beskidy zajmuje się również wspaniały przed laty pięściarz BBTS Leon Zgoda. Młodzi bielscy bokserzy mają w planie dalsze starty w licznych turniejach takich, jak mistrzostwa Śląska czy Polski.

Sławomir Dubiel w swoim działaniu na bokserskiej niwie ma wielkie wsparcie gminy Bielsko-Biała, która znacząco pomogła choćby w organizacji ostatniego turnieju pięściarskiego. Ten bielski, pierwszy turniej pod patronatem Mariana Kasprzyka, miał upamiętnić 55. rocznicę zdobycia tytułu mistrza Polski przez drużynę BBTS. Sławomir Dubiel zorganizował to perfekcyjnie, działając z wielkim zaangażowaniem. Impreza wypadła imponująco. Walki bokserskie stały na dobrym poziomie, żywo reagowała publiczność, wśród której zauważyłem wiele starszych osób, mocno wzruszonych odradzaniem się pięściarstwa w naszym mieście. Dzięki panie Sławku za to, że znów bielska młodzież może uprawiać boks. Wracają tradycje i wspomnienia o dawnych mistrzach pięściarstwa z naszego miasta. A sportowe marzenia Sławomira Dubiela? Aby jego wychowanek z Bielskiego Klubu Bokserskiego Beskidy poszedł sportową drogą dawnych mistrzów, wywodzących się z BBTS i aby wystartował w Igrzyskach Olimpijskich. Życzę spełnienia marzeń, a o dawnych bokserach BBTS, Bielsko nigdy nie zapomni właśnie dzięki takim osobom, jak Sławomir Dubiel. Moim zdaniem swoim działaniem na rzecz bielskiego boksu dołączył do tak wybitnych postaci, działaczy, czy szkoleniowców z dawnych lat, jak Stanisław Kogut, Józef Cieślawski, Kazimierz Pasternak, Mieczysław Jankowski i Antoni Zygmunt.

Ze sportowym pozdrowieniem Sławomir Wojtulewski