Wydawało się, że to, co najgorsze w tej rundzie, już jest za zespołem z Wilkowic, który jeszcze nie tak dawno imponował serią zwycięstw. Tymczasem, Sokół Zabrzeg, jako kolejna drużyna, znalazła patent na zwycięstwo z głównym kandydatem do awansu do V ligi. - Chwała za to chłopakom. My mieliśmy swój plan na to spotkanie i zawodnicy zostawili na boisku mnóstwo zaangażowania i zdrowia, za co im dziękuję - powiedział po meczu trener Sokoła Daniel Bąk.

 

Sam mecz miał dość interesujący przebieg. W pierwszej połowie kibice nie ujrzeli, jednak zaraz po rozpoczęciu drugiej części GLKS objął prowadzenie po golu Dominika Kępysa. Nieco ponad 10 minut potrzebowali zawodnicy z Zabrzega, aby odpowiedzieć i uczynili to dwukrotnie po golach Szymona ŻółtegoKamila Kozłowskiego. Stan 2:1 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego i sensacja stała się faktem. - Skłamałbym, gdybym powiedział, że GLKS nie był drużyną lepszą. Mieli sporo okazji, częściej byli przy piłce i momentami zamykali nas na naszej połowie. Wilkowiczanie mieli jednak problem, kiedy dochodzili do okolic naszej "16". Wówczas podejmowali złe decyzje. Ponadto dobre zawody rozegrał nasz bramkarz - dodaje Bąk. 

 

To właśnie golkiper Sokoła wyrósł na bohatera meczu. Dawid Grabski, zanotował kolejny już świetny występ w tej rundzie, a w 72. minucie obronił rzut karny egzekwowany przez Dawida Kruczka. - To był myślę kluczowy moment w tym meczu. Gdyby GLKS to strzelił i doprowadził do wyrównania mogło być różnie w tym meczu. Na szczęście "Graba" wyczuł intencje Kruczka - mówi szkoleniowiec beniaminka z Zabrzega, który obecnie plasuje się na 13. pozycji w tabeli Ligi Okręgowej Bielsko-Tyskiej.