„Górale” musieli solidnie napracować się, by z boiska ostatniej drużyny tabeli I ligi wywieźć punkt. – Wiedziałem, że będzie to trudny mecz, bo znam wielu chłopaków grających w zespole z Kluczborka. Lepiej zagraliśmy po przerwie, ale nie wykorzystaliśmy swoich sytuacji. Nie wyglądało to źle, natomiast bardzo szkoda, że tu zremisowaliśmy... – stwierdził zasmucony pomocnik Podbeskidzia, który kierował grą kolegów w zastępstwie za „wykartkowanego” Marka Sokołowskiego.

W tym roku bielszczanie rozegrają jeszcze dwa mecze ligowe, w obu pełnić będą rolę gospodarza. – Nie możemy sobie pozwolić na dalsze straty punktów, bo awans się nam oddala. Nie powiedzieliśmy ostatniego słowa – komentuje Adam Deja.