To był udany sezon Przemysława Niemca. Kolarz z Pisarzowic jest świadom swoich możliwości i w przyszłym roku chce zanotować zwycięstwo w kolarskim peletonie.

Za kolarzem z Beskidów najlepszy sezon w profesjonalnej karierze. Udany, ale zarazem wyczerpujący, co Przemysław Niemiec podkreśla na swoim blogu: – Ostatnio spędziłem kilka dni z rodziną na Helu, teraz siedzę w domu i doprowadzam się do stanu używalności. Miałem robione drobne zabiegi, na które nie było czasu w sezonie, przydomowych prac też mi nie brakuje. Poza tym skupiam się na odpoczynku i przyznam, że dobrze mi to wychodzi. Po mistrzostwach świata jeździłem jeszcze, żeby zbyt wcześnie nie „wyłączać silnika”. Były to typowo turystyczne przejażdżki po 2 czy 2,5 godz., czasami w grupie znajomych, bez żadnych szaleństw. Ostatni raz byłem na rowerze 10 października, teraz najważniejszy jest wypoczynek – pisze kolarz z Pisarzowic.

Niemiec_Przemek

Niemiec wspomina również szeroko miniony sezon, który przyniósł m.in. doskonały start, miejsce w czołowej „10”, w wyścigu Giro d'Italia. – Rozmawiałem już wstępnie z Giuseppe Saronnim o nowym sezonie. Powiedziałem mu, że chcę jechać Giro i odpowiada mu to. Choć nasz skład na przyszły rok może się jeszcze zmienić, to powinniśmy mieć dobrze zabezpieczone najważniejsze wyścigi. W przyszłym roku znów moim największym priorytetem będzie Giro d’Italia. Przyszłoroczna trasa wyścigu zapowiada się gorzej niż ostatnio, szczególnie trzeci tydzień da popalić. „Harówa” na słynnych podjazdach będzie potężna, ale nie warto już teraz zaprzątać sobie tym głowy. Kalendarz startów do Giro ułożę podczas pierwszego zgrupowania na początku grudnia, powinien on być zbliżony do tegorocznego, być może rozpocznę sezon w Argentynie. Oprócz układania kalendarza czekają nas w grudniu pierwsze odprawy, będziemy mieli robione badania, niektórzy na torze w Montichiari będą mieli ustalaną pozycję. Przygotowania do nowego sezonu planuję rozpocząć w okolicach 10 listopada. 15 listopada pojawię się na siłowni, będę ją odwiedzał trzy razy w tygodniu do końca roku. Do tego dojdzie sauna, basen, może narty biegowe, rower też będzie, ale nie tylko szosowy. Gdyby zima była bardzo sroga, spakuję się i wyjadę trenować w lepszych warunkach. Kontrakt z Lampre-Merida na przyszły rok mam ważny, mogę zimować spokojnie i, podobnie jak cała ekipa, z zaostrzonym apetytem. Zakończyliśmy sezon w dobrych humorach. Cały sezon Lampre-Merida można zapisać na plus. Zabrakło nam spektakularnych sukcesów, ale zwykle ktoś z nas kręcił się wokół pierwszej „5”, byliśmy widoczni i wielu z nas miało swoje 5 minut. Pokazaliśmy, że ambicji nam nie brakuje. Dla mnie był to najlepszy sezon w karierze, szczególnie z jego pierwszej połowy mogę być bardzo zadowolony. Ten rok pozwolił mi zrozumieć, że przy odpowiednim podejściu jestem w stanie równo i dobrze przejechać trzytygodniowy wyścig. Chcę podążać tą drogą i w przyszłym sezonie znów przejechać wielki tour na wysokim poziomie. Zabrakło mi w tym roku zwycięstwa, ale jestem głodny sukcesu i postaram się wygrać w 2014 roku – dodaje czołowy polski kolarz.