
Na koronację zbyt wcześnie?
Po zaciętych derbach ze Stalą-Śrubiarnia Żywiec piłkarze Orła Łękawica podtrzymali zwycięską serię w rundzie wiosennej V ligi.
– To był mecz o derbowym charakterze, a takie gra się ciężko – przyznaje na wstępie Krzysztof Wądrzyk, szkoleniowiec zespołu z Łękawicy, który do 30. minuty uzyskał przewagę 2 goli nad przeciwnikiem. Nie rozstrzygnęło to losów spotkania, bowiem tuż po wyjściu z szatni żywczanie w okamgnieniu doprowadzili do remisu. – Mając pełną kontrolę nad wydarzeniami na boisku, przespaliśmy zupełnie początek drugiej połowy i wobec dekoncentracji wypuściliśmy całą przewagę. Później jednak podnieśliśmy się po ciosach, jakie otrzymaliśmy od zdeterminowanego i ambitnego rywala. Sztuką jest wygrywać, gdy nie wszystko idzie po myśli, a tego właśnie dokonaliśmy – dopowiada trener V-ligowego lidera.
Nie brakuje głosów, że miniona kolejka – niezależnie od następnego w obecnym sezonie zwycięstwa Orła w prestiżowej konfrontacji – przyniosła inne ważne rozstrzygnięcie, wszak depczący łękawiczanom po piętach MRKS Czechowice-Dziedzice doznał pogromu w Czańcu. Wspomniani czechowiczanie oraz BKS Stal Bielsko-Biała tracą zgodnie po 6 „oczek” do zespołu będącego na szczycie tabeli. A zważywszy na fakt zaległości pozostałej Orłowi do odrobienia i tego, że ani razu w bieżących rozgrywkach nie zaznał goryczy porażki, postrzeganie w liderze przyszłego mistrza nie wydaje się obarczone nadmiernym ryzykiem...
– Grania jest jeszcze naprawdę sporo i w naszym przypadku do zdobycia pozostaje ciągle 36 punktów. Nic na ten moment nie jest przesądzone i przestrzegam przed takim zbyt wczesnym koronowaniem nas – podsumowuje Wądrzyk.