
Brawurowa końcówka
Po ostatnim meczu z ŁKS-em II Łódź, w którym "rekordziści" prowadzili 2:0, aby finalnie podzielić się z rywalem punktami, podopieczni Dariusza Ruckiego podejmowali dziś ekipę z Kalisza.
"Estadio Startowa" została odczarowana przez biało-zielonych! Na II-ligowym szczeblu piłkarze Rekordu nie mogli wygrać meczu przed własną publicznością - aż do dziś. O tym fakcie zadecydowała bramka Daniela Świderskiego z doliczonego czasu gry.
Ale od początku...
"Rekordziści" na mecz z KKS-em obrali ofensywny wariant, co spowodowało, że to oni częściej gościli na połowie rywala. Wydawało się, że przyjezdni dobrze sobie radzą z atakami bielszczan, jednak tę ocenę przekreśliła 23. minuta. "Wielbłąd" KKS-u w szeregach obronnych wykorzystał Mateusz Klichowicz, który sprytnym lobem wpakował piłkę do siatki. Następnie podwyższyć wynik próbowali Tomasz Nowak oraz Jan Ciućka. W 34. minucie dobrą formę w rundzie wiosennej potwierdził bramkarz Rekordu, Wiktor Kaczorowski, który najpierw obronił sytuację sam na sam, a później dobitkę. W lepszych nastrojach na przerwę schodzili gospodarze.
Początek drugiej połowy należał do gości i znalazło to odzwierciedlenie w rezultacie. W 51. minucie strzałem zza "16" pokonał Kaczorowskiego Patryk Banasiak. Po straconej bramce "rekordziści" nie mogli odnaleźć właściwego rytmu, który pokazywali na początku spotkania. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, instynktem strzeleckim błysnął wspomniany Świderski. Najskuteczniejszy zawodnik w II lidze skorzystał na dograniu Klichowicza z rzutu wolnego i zdobył bramkę na wagę trzech punktów.