Po każdym sukcesie sportowym przychodzi refleksja. Z reguły jest ona krótka i jedyne co wówczas wyzwala to potrzeba... kolejnego sukcesu. Tak to bowiem jest z apetytem, który – jak mówi przysłowie – rośnie w miarę jedzenia...

spojnia_landek radosc

„Jeść” w żargonie sportowym – rywalizować, wygrywać, sięgać po kolejne trofea – niczym złym nie jest. To potrzeba znana doskonale sportowcom różnego szczebla, zarówno w dyscyplinach indywidualnych, jak i drużynowych. Bo gra się też po to, by zwyciężać. I to wynika z naszej natury. Należy jednak pamiętać o umiarze...

Smak zwycięstwa poczuli w minionym sezonie piłkarze Spójni Landek. Niewątpliwym sukcesem jest awans do IV ligi, tym bardziej, że faktem stał się po raz pierwszy w historii! Krytykowani z początku wiosny futboliści z Landeka cierpliwie przeczekali okres klasycznego falstartu i w ostatecznym rozrachunku rywali pozostawili daleko w tyle. Tu nie było żadnych wątpliwości. Apetyty innych nie uległy zaspokojeniu. A w Landeku, co oczywiste, zapanowała radość. Drużyna zagra wreszcie w lidze pół-zawodowej i chce temu wyzwaniu podołać. Już rozpoczęły się prace związane z przystosowaniem obiektów KS Spójnia do czwartoligowych wymogów. Niebawem naocznie efekty owych starań ujrzymy. Są i niebezpieczeństwa, o których pamiętać trzeba. Wszak to doświadczenia naszej beskidzkiej przeszłości z odbiciem w czasach obecnych.

Pierwsze z brzegu przykłady. Trzecioligowy front mieliśmy w Węgierskiej Górce. Tam, niczym burza parła do przodu ekipa Metalu WG Skałki. Identyczną klasę rozgrywkową fetowaliśmy w Żywcu, tu przykładem Koszarawy. Nieco niżej znajduje się aktualnie inny żywiecki klub, Czarni-Góral. Te dwie pierwsze drużyny to dziś poziom ligi okręgowej. Nie ma się co oszukiwać – Koszarawa na awans w tym sezonie zwyczajnie nie zapracowała. Żabniczanie omal nie wylądowali w... A-klasie. „Górale” zaś sezon dograli. Pytanie tylko gdzie rozpoczną kolejny? Bo już poprzedni prezes żywieckiego Górala Edward Adamczyk mówił, że awans do IV ligi odbije się „czkawką” finansową. Prorocze słowa.

Jak ma się to do Spójni Landek? Nijak, pod warunkiem, że wyciągnięte zostaną odpowiednie wnioski. Przegrywać, zwłaszcza po spektakularnym osiągnięciu, nikt nie chce. Ktoś powie – lepiej wygrywać w „okręgówce”, niż „ciułać” punkty w IV lidze. Warto natomiast zrobić wiele dobrego, by ciężko wywalczony status obronić. Nic jednak na siłę! Postawić na młodzież? Zająć się szkoleniem od podstaw? Dlaczego nie?! To opłacalna inwestycja w przyszłość, bez względu na sportową sytuację klubu z Landeka. Zaciąg „najemników” już przerabialiśmy. Najczęściej ze skutkiem mizernym. Mimo więc, że apetyt – także piłkarski – rośnie w miarę jedzenia, można go nieco poskromić. Tym lepiej, jeśli jest to działanie tyleż świadome, co kontrolowane.

 

Marcin Nikiel