
Szłapa: piękno futsalu
W meczu otwierającym futsalowy sezon 2013/2014 Rekord Bielsko-Biała zmierzył się w Zduńskiej Woli z Gattą. „Biało-zieloni” na kilkadziesiąt sekund przed końcową syreną prowadzili 2:1, ale nie zdobyli na inaugurację choćby punktu.
W premierowej odsłonie do siatki trafiali tylko goście, a konkretnie Wojciech Łysoń i Rafał Franz. Dwubramkowe prowadzenie Rekordu utrzymało się do 33. minuty. Wówczas Gatta złapała kontakt. Ostatnie sekundy meczu dostarczyły nie lada emocji... – Oceniając mecz, bardzo długo wyglądał on tak, jak chcieliśmy. W pierwszej połowie graliśmy dobrze w obronie i wykorzystaliśmy swoje sytuacje. Nie ustrzegliśmy się błędów, ale świetnie bronił Aleksander Waszka. Po przerwie, moim zdaniem, w defensywie prezentowaliśmy się jeszcze lepiej. Nasza gra posypała się po bramce Gatty. Gole stracone w końcówce? Oba po naszych szkolnych błędach. Przy ostatnim trafieniu jeden przeciwnik ograł trzech naszych zawodników i strzelił z nietypowej pozycji. Dawno nie widziałam bramki zdobytej z takiego miejsca. Mieliśmy zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. Taki zespół jak Rekordu, nie może w tak prosty sposób tracić bramek – analizuje niedzielną potyczkę w Zduńskiej Woli Andrzej Szłapa. – Ostatnie sekundy ukazały piękno futsalu. W tej dyscyplinie wszystko bardzo szybko może się zmienić. Szkoda, że musieliśmy tego doświadczyć na własnej skórze – dodaje.
Okazja na poprawę nastrojów już niebawem. W niedzielę przed własną publicznością Rekord zmierzy się z GKS-em Tychy. Faworyt meczu jest tylko jeden. – Czeka nas teoretycznie prostszy mecz, ale GKS zawsze był zespołem walecznym. W tej drużynie gra sporo młodzieży. To na pewno nie będzie spacerek. Do każdego spotkania w lej lidze musimy podchodzić na pełnym skupieniu. Porażka, taka jak ta z Gattą, zostaje w głowach. Możemy się szybko odbudować – oznajmia grający asystent Adama Krygera.